Blog lajfstajlowy

czwartek, 25 czerwca 2015

Nie bądź rzepą.

Zastanawiam się, dlaczego my kobiety na początku XXI wieku doznałyśmy zbiorowego rozdwojenia jaźni. Jest to fenomen naukowy, którego zbadaniem powinni się zająć specjaliści (kto wie, może nawet już się zajmują) Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której jednocześnie domagasz się szacunku, a z drugiej strony nie masz go sama dla siebie?



Nie jestem wojującą feministką, ani w sumie w ogóle żadną feministką. Uważam, że każdy ma swoją rolę w świecie, a także wynikające z niej "pros and cons". I chociaż daleka jestem od powsadzania nas z powrotem w gorsety i zamknięcia w czterech ścianach, to chciałam w tym momencie poprosić: kobiety, pamiętajcie że jesteście kobietami. Że wulgarność, chcąc nie chcąc (sorry feministki!), jest u nas bardziej rażąca, niż u szorstkiej męskiej płci. Że bycia damą nie dostaje się raz na zawsze, a bycie traktowaną poważnie i z szacunkiem, to mimo wszystko coś, na co trzeba sobie zasłużyć.
Zastanawiam się dlaczego codziennie widzę setki takich dziewczyn. Dziewczyn, które hopsają radośnie do piosenek Braci Figo Fagot "bo to takie śmieszne" i podśpiewują o świniach zabieranych do wuce, a potem dziwią się, że znajdują się osobnicy, którzy właśnie jak takie "świnie" je potraktują. Dlaczego jadą komunikacją miejską i klną na cały regulator, ale dla swojego mężczyzny chcą być tylko "skarbeczkiem" i "księżniczką". Dlaczego marzą o świetlanej przyszłości, zataczając się chodnikiem w centrum miasta. Dlaczego (nawet jeśli anonimowo) wrzucają zdjęcia swoich biustów i pośladków w czeluście internetu, jednocześnie zarzekając się, że robią to by pokazać wszystkim jakie są pewne siebie i wspaniałe. Dlaczego szukają miłości w ramionach wulgarnych, agresywnych synów patologii, kiedy marzą o książętach z bajek.
Kto sieje wiatr, ten zbiera burze. To tak jakby hodowało się rzepę i dziwiło się, że nie będzie winobrania. Tak, naprawdę jest to tak samo absurdalne.
Nie piszę tego postu z perspektywy dystyngowanej szlachcianki. Do bycia damą pewnie dużo mi brakuje. Ale pamiętajmy, że nie oznacza to chodzenia w długich sukniach i brylantowych kolczykach, posiadania kapelusza na każdą okazję, ani bycia oschłą i zimną arystokratką. Bycie damą to traktowanie samej siebie i innych tak jak samemu chciałoby się być traktowanym. Pokazywanie światu, że znasz swoją wartość (a nie koniecznie wartość swoich pośladków). Uśmiech, odwaga i kultura.



Wulgarność naprawdę potrafi być wypisana na twarzy. W gestach. W sposobie bycia. Jeśli zgarniesz dresiarę z bramy i ubierzesz ją w Chanel, to dalej będzie dresiarą z bramy. A dama, taka prawdziwa, będzie dalej damą w trampkach i ortalionowej kurtce. Ćwiczmy bycie taką kobietą każdego dnia, zwłaszcza kiedy jesteśmy młode i jeszcze dużo przed nami. Wtedy w swoim życiu nagle zaczniemy spotykać więcej wartościowych ludzi, przeżywać wspanialsze chwile i sięgać co raz wyżej właściwie w każdej dziedzinie życia. Nie żebym wierzyła w jakieś karmy i tym podobne rzeczy, ale nie od dzisiaj wiadomo, że każdego dnia zbieramy konsekwencje tego kim jesteśmy i co robimy. Dlatego nie sadźmy rzepy. Chyba, że będzie to rzepa kulturalna, stonowana i miła ludziom.

PS: Wszystkich fanów rzepy uspokajam, że post nie miał na celu obrazić niczyich uczuć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz