"Steampunk – nurt stylistyczny w kulturze (literatura, film, komiks, moda), odmiana fantastyki naukowej, boczna gałąź cyberpunku. W przeciwieństwie do cyberpunku, technika otaczająca bohaterów nie jest oparta na elektronice lecz na mechanice. (...) Akcja utworów steampunkowych przeważnie rozgrywa się w epoce wiktoriańskiej – erze rewolucji technicznej, eieku pary."
I tak pewnie należałoby go rozumieć, jako totalny odlot, historię alternatywną itd. Jednak mnie steampunk niejako "zakotwicza" w XIX wieku. Poważnie podejrzewam, że niedługo wyjdę z domu i zaniepokoi mnie brak czekającej dorożki.
Jaka więc mieszanka wybuchowa doprowadziła mnie do stanu, w którym mój mózg zdecydowanie odpływa?
Primo: książki. Zwłaszcza dwie, które ostatnio pochłonęłam: W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka M. Hoddera oraz (trochę niższych lotów, ale wciąż pasjonująca) Marsz automatonów G. Manna. Tutaj akurat definicja zgadza się zupełnie - świat tylko z pozoru wygląda na taki, jaki znamy z lekcji historii. Jeśli zaś miałabym powiedzieć, od której książki zaczęłam stempunkowe żeglowanie, to była to po prostu antologia Steampunk. Przyznaję jednak, że był to skok na głęboką wodę, a lektura okazała sie być jedną z najbardziej pokręconych w moim życiu. Jednak dla tych, którzy chcieliby się zainteresować tematem wartościowe na pewno są teksty nie literackie, ale popularno naukowe, przybliżające genezę i rzeczywistość steampunku. Ale ale! Polacy nie gęsi, też swoje XIX-wieczne psychodele mają i chociaż autorka pewnie "nie miała tego na myśli" to jednak Godzina pąsowej róży Marii Krüger może znaleźć się w tym szacownym gronie. I możemy się tylko zastanawiać czy na miejsu bohaterki też tak bardzo nie moglibyśmy się odnaleźć, przeniesieni nagle w realia dziewiętnastego stulecia?

Secundo: seriale i (rzadziej) filmy. Tutaj akurat miejsca na steampunk jest mniej (HALO SCENARZYŚCI, REŻYSERZY I PROUCENCI!), ale w sam serialowy XIX wiek wsiąkłam zupełnie. Po pierwsze serial mroczny i zahaczający o horror: Penny Dreadful ze świetną Evą Green. To propozycja dla tych, którzy lubią wartką akcję, napięcie i dreszczyk emocji. Po drugie Ripper Street, dla miłośników zagadek kryminalnych, a także... Gry o tron, bowiem przewija się tam sporo znanych z hitowego serialu aktorów (Hodor!). Po trzecie The Knick, którego akcja rozgrywa się co prawda już w ostatnim roku XIX wieku, ale przecież to wciąż ten sam świat. Dla mnie szczególnie interesujący jako dla (soon to be) służby zdrowia - bardzo naturalistycznie pokazane początki współczesnej medycyny. Chylę też czoła przed tym, kto wymyślił Cliffa Martineza jako twórcę ścieżki dźwiękowej. Bardzo odważny zabieg, który mimo kontrowersji dodaje moim zdaniem psychodeliczności całemu dziełu. Nie poleciłabym Knicka jedynie tym, którzy mają uczulenie na powoli zawiązującą się akcję i wątki ciągnące się przez wiele odcinków. Filmy: steampunkowo prezentuje się na pewno Liga Niezwykłych Dżentelmenów, zaś dla miłośników prawdziwej historii: Młoda Wiktoria (no skądś ta "epoka wiktoriańska" się wzięła!), trochę luźniej: Histeria - Romantyczna historia wibratora (tak tak), zupełnie rozrywkowo Sherlock Holmes z Robertem Downeyem Jr., ale także, opuszczając na chwilę Wielką Brytanię nowa Anna Karenina, według mnie nakęcona w bardzo ciekawy sposób.
![]() |
| Penny Dreadful |
![]() |
| The Knick |
![]() |
| Młoda Wiktoria |
![]() |
| Histeria - Romantyczna historia wibratora |
Po czwarte: gry. Jestem gejmerem. Tylko że nie robie sobie zdjęć z padem w ustach. Dlatego siłą rzeczy musiałam odnaleźć chociażby jakieś steampunkowe smaczki w tej dziedzinie. Znana miłośnikom klasycznych przygodówek Syberia nie ma co prawda za wiele wspólnego ze wspomnianym przedziałem czasowym, jednak nie można jej odmówić właśnie tego klimatu - nakręcanych zabawek czy też całych wielkich maszyn czy iście wiktoriańkich lokacji (uniwersytet, posiadłości, sanatorium). Z zakresu strategii: Rise of Nations: Rise of Legends, które nawet nie ma wiele wspólnego z naszym światem, a co dopiero z konkretną epoką, jednak budowa własnego steampunkowego imperium w akcie pierwszym, z handlowymi sterowcami i mechanicznymi pająkami jest kusząca. Próbowałam też skubnąć Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura jednak dzięki bugowi lub własnej nieroztropności szybko utknęłam. Dlatego powstrzymam się od opinii i opisów, chociaż zapowiadało się obiecująco
![]() |
| Syberia |
![]() |
| Rise of Legends |
And last but not least: wciąż jeszcze jestem pod wpływem Lost Days, czyli dorocznego steampunkowego pleneru fotograficznego. Nie będę się może rozpisywać w tym temacie i niech zdjęcia przemówią za siebie. Kto nie cofnąłby się w czasie widząc coś takiego :)?


I tak właśnie, sprawnie mieszając psychodeliczny steampunk z klasycznym wiekiem XIX utknęłam umysłem w jakiejś dziwnej czasoprzestrzeni, ale zapraszam do niej wszystkich chętnych bo naprawdę jest tutaj dużo do roboty!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz